- Cześć Ben? – powitałam elfa nieco pytająco. Dlaczego taka reakcja nastąpiła? Prawdopodobnie, dlatego, że powinnam budzić się obok innego mordercy… aż krew zaczyna mi ciec z nosa… tak czy owak na moim łóżku siedział Ben Drowned i przyglądał mi się badawczo. Wyglądał jak co dzień, ubrany w czarne, ciasne spodnie i koszulkę z długim rękawem o tej samej barwie. Miał na sobie wysokie brązowe buty oraz gruby skórzany pas przecinający my pierś, zieloną tunikę z kapturem i rękawiczki bez palców. Miał tą samą, dziką blond czuprynę i czarne oczy z czerwonymi źrenicami z tą różnicą, że teraz nie ściekała mu z nich krew.
- Co tu robisz? – nie ukrywałam zdziwienia.
- Wiesz co? Nie miałem okazji Cię dobrze poznać, bo miałem cię gdzieś na początku, a potem kiedy już uznałem, że jesteś mnie godna. – machnął ręką po królewsku wskazując siebie – to ten idiota, Rogers nie pozwala nikomu się do ciebie zbliżyć. Ironia! – przybliżył się na czworaka z łobuzerskim uśmiechem. – A, że nikogo z Proxy nie ma to zabawisz się dzisiaj za mną.
- Aha. – palnęłam.
- Daj z siebie trochę ekscytacji! Za długo siedzisz sama.
- Pewnie tak.
- To co idziesz ze mną?- spytał bardzo tajemniczo wyciągając do mnie rękę. – Będziemy się świetnie bawić, Toby się trochę wkurzy… Będzie ubaw…
- To twoje „Będzie ubaw” brzmi jak zapowiedź terroru, ale zgoda! – podałam mu rękę i automatycznie zamknęłam oczy.
- Po co zamykasz oczy? – spytał Ben po chwili ciszy – Jeszcze nic nie zrobiłem. – zaczął się śmiać.
- Co?! – walnęłam go poduszką – rusz się!
- Dobra… więc… miłej zabawy…
W chwilę potem poczułam powiem ciepłego miłego wiatru. Otworzyłam oczy i stało się coś czego się spodziewałam najmniej. Stałam na dziedzińcu obsadzonym pięknymi drzewami. Wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie fakt, że stałam przed jakąś różową szkołą z szyldem : LICEUM SŁODKI AMORIS
- Chyba mam przewalone… - pisnęłam pod nosem – Ben posrany krasnalu ja cię zatłukę! Co to w ogóle za szkoła?! Słodki Amoris?! Pfff… To pewnie jakiś głupi żart. – buzowało we mnie, ale to co miało się wydarzyć przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Pchnęłam drzwi i weszłam na korytarz, była tam schludnie i różowo, chyba były lekcje, bo korytarz był całkiem pusty. Postanowiłam powoli, bardzo powoli nim iść. Nagle przed moje nogi spadła do bólu przyozdobiona brokatem różowa kartka; „Alice Wallyson, witaj w odcinku 1 jesteś nową uczennicą w Słodkim Amorisie. Czy odnajdziesz miłość…”
- Co do cholery?! – podarłam kartkę nie czytając do końca i szłam dalej korytarzem.
Nagle ktoś złapał mnie za ramię, zadrżałam i szybko się odwróciłam.
-Przepraszam, ale kim jesteś?- spytał uprzejmie blondyn o niebieskich oczach. Miał na sobie białą schludną koszulę, brązowe spodnie i błękitny krawat.
- Jestem Alice Wallyson i szukam…
- Ach! To ty jesteś ta nowa!
- Ta nowa? O czym ty mówisz? – zastanawiałam się co uknuł Ben.
- Szukasz pewnie klasy. Ja jestem Natanie, gospodarz szkoły. Składa się doskonale, że mamy razem lekcje, zaprowadzę cię i jeśli nie masz nic przeciwko usiądę z tobą.
- M-moment! - Tak bardzo mój ton brzmiał jak ton Hoody'ego.
- A czy ja się zgodziłam?! – wydarłam się w myślach, gdy Natalnie wepchnął mnie do klasy. Przedstawił mnie mojej klasie… banda oszołomów… jakiś okularnik, który wyglądał jak Dexter, czarnowłosy ziomek zafascynowany grą, obok niego identyczny tyle, że z niebieskimi włosami ubrany w niepasujące do sibie ciuchy –o ile zakład, że to gej?- i koleś wyglądający jak na jakimś haju, oderwany od świata realnego. Ubrany jak szlachta sprzed dwustu lat, z białymi włosami o zgniło zielonych końcówkach i dwukolorowych oczach. Dziewczyny też wyglądały na ostro rąbnięte, a najbardziej zadufana w sobie blondi z jej orszakiem.
- O kurwa… - na szczęście palnęłam to w myślach… ręce opadają… to moja klasa? I co mam się tu uczyć… o nie nie nie! Gdzie ten głupi skrzat?! Ma mi natychmiast wyjaśnić co tu się dzieje.
- Powitajcie Alice przyjaźnie – dodał nauczyciel, a Natanie pokazał mi miejsce w ostatniej ławce.
- Dobra ja spadam. – powiedziałam szorstko i szybkim krokiem udałam się drzwi, z impetem otworzyłam je, prawie przywalając nimi jakiemuś pseudo-rebelowi o czerwonych włosach i rockowych ciuchach.
- Uważaj jak łazisz blondasie… oooo… to nie Srataniel… - prychnął.
- Boże… kolejny clown!- mruknęłam wymijając zwinnie nastolatka. – co za popapranicy! – prawie zawołałam łapiąc się za głowę.
- Heh… ja mam tak na co dzień. – zawołał za mną ten sam chłopak, którego chwilę wcześniej wyminęłam w drzwiach. Oparł się o ścianę i uważnie mi się przyglądał. Zrobiłam skwaszoną minę i starałam się jak najszybciej oddalić się od tych cudacznych ludzi.
Zanim odnalazłam Ben’a zwiedziłam szkołe, zaczynając od sali gimnastycznej, a kończąc na szkolnym ogrodzie. Skuliłam się przy ścianie na korytarzu i zaczęłam rozmyślać nad tą całą chorą sytuacją. Czułam się fantastycznie, na moim ciele nie było żadnych ran! Co graniczyło z cudem. Więc jedynym rozsądnym wyjaśnieniem, był fakt, że dostałam jakieś ulepszenia, czity lub dodatkowe życia, ponieważ jestem w grze. To była bardzo prawdopodobna opcja, szczególnie, że Ben zabiją swoje ofiary, właśnie za pomocą komputera. Może rozbija im go na głwie… Pozostawało najistotniejsze pytanie, jak mogę się stąd wydostać? Fakt był niestety taki, że sama nie dam rady, a elfa niestety gdzieś wcięło.
Posiedziałam w samotności, przez najbliższe dwadzieścia minut zastanawiając się nad planem ucieczki, bądź możliwością ukończenia gry. Niespodziewanie za swoimi plecami usłyszałam znajomy głos oraz drapanie w drzwi. Byłam o tyle zaskoczona, bo było to drzwi do schowka na mopy. Postanowiłam tan wejść, na szczęcie ta decyzja okazała się trafna! Był tan Ben w ciuchach, które doprowadzały mnie dzikiego i nieopanowanego śmiechu. Jedynym powodem, dla którego się uspokoiłam, był fakt, że skrzat zagroził mi śmierdzącym mopem. Mój kochany morderca miał na sobie przekiczowatą, filetową balową suknie, której najwyraźniej nie mógł zdjać.
- Chyba pora na jakieś wyjaśnienia… - pisnęłam nadal dusząc się śmiechem.
- Słuchaj. To nie jest zabawne! Coś tu jest nie tak! Tu jest jakiś mocny wirus i nie potrafie go obejść. Pokazałbym ci się wcześniej, ale nie potrafię pozbyć się tej cholernej kiecki! Według gry, jestem twoją chrzestną wróżką i mam dawać ci prezenty. Na całe szczęście inni uczniowie mnie nie widzą, swoją drogą sporo tu pedałów.
- Popatrz na siebi! – zaśmiałam się robiąc mu serię zdjęć.
- Zobaczysz rozwalę ci telefon jak już stąd wyjdziemy.
- Co do wychodzenia…
- I tu jest problem... Heh... - podrapał się w głowę.
- Co mam przez to rozumieć?
- Jak mówiłam jest wi-rus – stuknął mnie kilka razy w czoło – nie damy rady wyjść dopuki nie przejdziesz wszystkim odcinków tej gry.
- Ile ich jest?
- ... – szepczał pod nosem.
- BEN!
- 29!
- Japierdziele!
- To nawet lepiej! Szybciej przejdziesz tę grę!
- Słucham?!
- W tej grze masz… podrywać chłopaków i chodzić z nimi na randki… - odwrócił wzrok – sorki… Hihihi...
Zcisnęłam wargi i zaczęłam kiwać głową.
- Widzę, że nie jesteś zła.
- Nie skąd... - mruknęłam po czym z całej siły przywaliłam Ben'owi w brzuch. Przez chwilę zwijał się z bólu chichocząc pod nosem.
- Dobra, szybko to załatwimy... - mówił nie zdając sobie sprawy, jak bardzo się myli.
Oodcinek 2
W tej części moim zadaniem było wybranie kluby. Wybór nie był zbyt szroki; klub koszykarzy bądź klub ogrodników. Doszłam do wniosku, że mniej pracy będzie w tym drugim. A żeby było wesoło, Ben jednym pstryknięciem uśmił jakiegoś chłopaka z zielonymi włosami, tylko po to, żeby zakopać go po szyję na jednej z grządek i postawić na czubku głowy doniczkę.
Odcinek 3
Dnia trzeciego uświadomiłam sobie, że lekcje przedmiotowe odbywają się tu raz na ruski rok, a ja robię za dziecko na posyłki. Nie miałam zamiaru wpychać nosa w nie swoje sprawy, jak łapanie psa dyrektorki, dlatego Ben włożył zwierzęciu petardę w tylną dziurę. To było smutne, ale się nie mieszałam. Skoro mamy tu tkwić przez najbliższe 26 odcinków, to niego się chłopak bawi.
Odcinek 4
Tego dnia cała szkoła była w szoku widząc kilka petów z papierosów. O gdyby nie Ben musiałabym stać cały czas w miejscu przez punku akcji, które mi się skończyły. Stałam w miejscu jak głupia przez trzy godziny i czekałam na Bena, który podglądał dziewczyny w szatni.
Odcinek 5
Kolejny odcinek odbył się w domu jakiejś Melani, niestety musiałam przyjść na jej urodziny i wydać hajs na prezent. Schowaliśmy się z elfem w łazience i wymalowaliśmy na jej ścianach przerażające symbole krwią... Nie mam pojęcia skąd Ben miał krew, ale cóż strasznie dziewczyn wydało się świetną perspektywą na dobrą zabawę. Pozamykaliśmy wszystkie okna drzwi oraz przygasiliśmy światła, żeby stworzyć mroczną atmosferę. Ben trzymał mnie za ramiona i unosił kilka centymetrów nad ziemią, a dla mrocznego efektu potrząsał. Jak to wyglądało z perspektywy gościa przyjęcia? Najwidoczniej jedna z dziewczyn została opętana. Latające tak, przez całą noc goniliśmy wszystkie dziewczyny. Żeby równie skutecznie je wystraszyć piszczałam i wolałam o pomoc. Najgorsze w tym wszystkim było to, że Ben postanowił wyrzucić mnie przez okno, jako zakończenie opętania.
Odcinek 6
Po tytule "Kupidym strajkuje" zorientowałam się, że nic dobrego z tego odcinka nie wyniknie. I gdyby nie pomoc Ben'a w zamknięciu Rozalii i jej chłopaka Lea w składziku na mopy, nigdy nie zakończyłabym dnia. Może i siedzieli tam ponad trzy godziny lekcyjne, to poszli na kompromis i się pogodzili. Możliwe, że z braku tlenu...
Odcinek 7
Kurczę, najgorsze jest to, że nie pamiętam co się stało. Faktem było, że wpuściliśmy do szkoły gaz usypiający, ale to nie miało na mnie działać!
Odcinek 8
W tym dniu miałm napisać test wiedzy, który był żałośnie prosty. Dzień uznałabym za katastrofę, gdyby nie fakt, że miałam opcję, żeby nafaszerować Amber lekami przeczyszczającymi. To było piękne patrzeć jak w połowie testów wybiega brudnymi spodniami. Możliwe, że przedobrzyłam dawkę. Przez następne godziny Amber jednocześnie zachowywała się jak miękka kluska biegająca do toalety. Miękką kluseczką była nie przez mnie, ale przez Ben'a. Wspomniał, że dosypał jej jakichś narkotyków do wody, kiedy malowała paznokcie. W chwilach, gdy opierałam się o szafki, a Ben latał mi nad głową, zastanawialiśmy się jak można być tak próżną osobą. Także radocha z Amber na haju, była najmilszym doświadczeniem tago dnia, szczególnie, że reszta klasy miała równie wielki ubaw. Szkoda tylko, że nie wiedzieli z czego.
Odcinek 9
Po zakończeniu odcinka, nie obudziłam się w szkole, lecz na plaży. Przez cały zakichany dzień musiałam paradować w bikini przed Ben'em, Kastiel'em i jego psem, który wydawał się nieco bardziej inteligentny niż jego właściciel. Szczerze próbowałam nawiązać z nim dobre relacje, byłam miła, kupiłam mu krem do opalania i wodę Demonowi. Nawet postawiłam nam lody, które on mi zjadł. Nie raz proponowałam mu grę w piłkę plażową czy pływanie w oceanie. On jedynie narzekał na nieudany dzień i na moją osobę. Według jego kryteriów byłam szkieletem, to było podłe. Zawsze zgrywał cwaniaka i hojraka, ale chciał jedynie zwrócić czyjąś uwagę na siebie. Zgrywał niedostępną o wielkim męskim ego osobę. Narzekaliśmy razem na Kastiela, gdy ten poszedł pływać z Iris. Mój humor malał z każdą chwilą, dlatego przestałam narzekać, żeby Ben nie znienawidził mnie.
- Ja tu żądze i mogę robić co chcę.
Nauczę tego idiotę jak traktuję się dziewczyny. Nawet ja tak cię nie traktuję! - Co chcesz zrobić?
- Ja... Nie wiem.
- Chodź postawię ci lody.
- Ale to nie ma sensu...
- Może dla Ciebie, mam zamiar zakończyć ten odcinek z uśmiechem na tej pięknej buźce.
- Z tym pięknem, to bym nie przesadzał.
- Co? Nie słuchałam Cię! Czy mógłbyś pomóc mi wepchnąć tę łódkę do wody i wywołać sztorm.
- Bez problemu. Jaki masz pomysł?
- Jest tak gorąca, myślę, że Kass chciałbym jeszcze jednego loda.
- Masz głupie pomysły.
- Mówisz tak tylko dlatego, że nie masz pojęcia o co mi chodzi.
- Yyyy tak... Co do gorąca, nawet nie wiesz jak ta kiecka pije mnie w tyłek.
- I co? Mam Ci ją wyciągnąć?
- No wiesz...
- Zrób lepiej tą burzę, od razu się ochłodzisz skrzacie.
Zaczęło kropić, a następnie lać. Przewidziałam każdy ruch rudzielca, który jakże odważny pozostał w wodzie. Ja i Ben dryfowaliśmy w łódce niedaleko chłopaka czekając na chwilę, gdy zacznie się topić. Nie czekaliśmy długo, w chwile później nastolatek błagał o ratunek na co wychyliłam się i zapchałam mu buzię rożkiem. Ja wyciągnęłam się w łódce ciesząc się spokojem i ciszą, a elf wachlował się dolną częścią swojej boskiej sukienki.
Odcinek 10
Kolejny nudny odcinek, w którym poznaliśmy wyniki testów i straciłam tysiące punktów akcji. Nawet nie mieliśmy ochoty na żadne wybryki.
Odcinek 11
Bieg na orientację był kolejnym etapem gry. Pobiegałam po lesie w przypałowym dresie z Natanielem. Tak zależało mu na wygranej, że pozwoliłam mu samemu pobiec i się zgubić w lesie. Może akurat spotkał Slenderman'a...
Odcinek 12
Debra?
Odcinek 13
Debra!
Odcinek 14
Debra...
Odcinek 15
D-debra...
Odcinek 16
Debra?!
Odcinek 17
Debra!!! Przez tyle odcinków akcja toczyła się wokół najgorszej, naprawdę gorszej od Clockwork, a dokładniej Debra. Nie miałam zamiaru mieszać się do wybryków Kastiela, dlatego uciekliśmy z Bene'm do klubu ogrodników. I spokojnie przeczekaliśmy akcję z tą pseudo piosenkarką... Nie oszukujmy się! Zniszczyliśmy tą podłączenie małpę! Kilka podtopień w szkolnej toalecie, przetrzymanie w szafce, obcinanie włosów, zbiaranie krzesła kiedy siedzi. Niby dobre dokuczanie, ale dziewczyna psychicznie nie wytrzymała. Nikt za nią nie płakał.
Odcinek 18
Głupota moich niby kolegów z klasy przeraziła mnie do szpiku kości. Sądzili, że będziemy robić sekcję na malutkich króliczkach. Postanowili wywieźć je do parku, gdzie będą zdane na pogodę, ruchliwą ulicę, psy czy koty, które zapewne je rozszarpią.
Odcinek 19
Tutaj przygotowaliśmy sztukę.
Odcinek 20
Tutaj zabrałam główną rolę w Alicji w krainie czarów. Szału nie było, a byłam coraz bardziej zmęczona tą bezsenoswną grą.
Odcinek 21
Miałam w końcu okazję, żeby zjeść z Ben'em trochę pizzy. Nie mieliśmy okazji nic zjeść przez przeszło dwadzieścia odcinków.
Odcinek 22
Tutaj rozstrzygnęłam problem, w którym Nataniel był bity przez swojego ojca. Zadzwoniliśmy na policję, Nat miał wąty i po krzyku.
Odcinek 23
Potem poszłam spać, bo nic się nie działo.
Odcinek 24
To niesamowite!!! Otworzyli sklep ze zwierzakami... Wzruszyłam się, ale żeby zakończyć odcinek zabrałam sie z Kastielem do tego super sklepu i kupiłam mu kaganiec, po czym opuściłam odcinek z ilustracją, na której byłam ubrana jak dziwka.
Odcinek 25
Tyle odcinków i dopiero w dwudziestym piątym zaczęła się nauka... Nieważne, że nauczycielka była tyranem, ale w końcu naprawdę nauczyłam się czegoś mądrego. Niestety bystra Amber, zniszczyła naprawdę fajną lekcję chemi. Zadymiła całą klasę prawie powodując pożar w klasie i w szkole. Skończyło się na tyle szczęśliwie, że tyko blondynka miała przypalone włosy.
Odcinek 26
Na piknik w parku zaprosiłam wszystkie dziewczyny i Alexego. Okazało się, że muszę po raz kolejny spłaszczyć się przed chłopakiem i co najgorsze dać mu jeść. Kentin pozwalał sobie na za dużo, dlatego zapchałam sobie buzię babeczką, żeby szatyn zaczął się śmiać. Plan poskutkował i gość trochę się pośmiał i niebezpiecznie się przybliżył na całe moje szczęście jakiś dzieciak przerwał nam mówiąc, że jest bratem Iris. Korzystając z okazji uciekłam i schowałam się za najbliższym drzewem.
Odcinek 27
Doszły mnie słuchy, że do naszej szkoły ma odłączyć nowa uczennica. Okazało sie się, że jest świetna, miła i mądra. Według wytycznych odcinka miałam być do bólu zazdrosna o jej relacje z tymi ludźmi... Ręce mi opadły na samą myśl o głupocie głównej bohaterki, w którą się wcieliłam. Ben pocieszał mnie mówiąc, że to już niedługo.
Odcinek 28
Miłość wisiała w powietrzu, przynajmniej tak mówiły wszystkie dziewczyny w szkole. Musiałam zaprosić, JA! MIAŁAM ZAPROSIĆ jednego z chłopaków na kolację! Najmniej problemówy wydał się Armin, on tylko grał, nawet dużo nie mówił. Poza tym Ben lubił go nawet, ale też pośpieszał mnie, bo i on chciał wrócić już do domu. Także nie byłoby problemu, gdyby gra się nie zacięła i nie musiałam robić całego odcinka od nowa!!! Szlak i nerwica opanowały zielonego skarzata, tak tłukł szafkami, że dyrektorka wybiegła na korytarz i ukarała tego kogo widziała. Nieco na odwal przeszłam ten odcinek, ale w końcu nadszedł punkt kulminacyjny. Zaczęłam chamsko wytykać Arminowi, że olewa, szkołę, brata, przyjaciół i mnie grając w gry. Wtedy on spojrzał na mnie zerwał się z miejsca i przyprł mnie do ściany. Zamknęłam oczy i mimo, że to gra... Czułam się podłe oddając pocałunek Arminowi. Ilustracja co prawda była i odcinek też był zakończony, ale nawet Ben mi odpuścił, był zmęczony jak i ja głupimi akcjami. I cóż... Było mu głupio, za to co zrobiłam.
Odcinek 29
Dzień sztuki nie przekonał mnie, a raczej nas. Bez zastanawiania nad konsekwencjami, pochowaliśmy z blondynem dynamit po całej szkole, który dostałam od dobrej wróżki. Dziękuję... Z wielkim entuzjazmem, w podskokach wymineliśmy Lysandra, który ubzdurał sobie, że jest moim chłopakiem i wybiegliśmy na dziedziniec jak w skowronkach. Za jednym magicznym pstryknięciem palcami Ben'a szkoła zniknęła, a z nią suknia chłopaka i inne troski.
Otworzyłam oczy, siedziałam na sofie. Normalne życie powróciło, tak samo jak i moje rany. Ben rozciągał się z wielką zadowoloną miną. Bardzo się cieszyliśmy, że to koniec. Chwilę potem poszliśmy do kuchni czegoś się napić, spotkaliśmy tam prawie wszystkich mieszkańców rezydencji.
- Czemu nie odpoczywasz? - spytał sucho Toby, na co odpowiedziałam mu wzruszeniem ramionami. - Dlaczego tak dziwnie trzymasz szklankę? Boli cię coś? - zdziwił się.
- Dziwnie?
- O ranyyy, mała dziewczynka zobaczyła jak Levi z Ataku Tytanów trzyma tak kubek i też będzie tak robiła. - wtrącił rozbawiony Ben.
- Jaki Levi? Kto to? - wkurzył się Toby.
Spokrzeliśmy na siebie z Ben'em o skarciliśmy wzrokiem Rogers'a.
-Pffff... Chodzisz z nią już nie wiem ile, a nie wiesz podstawowych rzeczy i swojej dziewczynie.
- Zamknij się idioto! - ryknął
- Taka jest prawda - rzucił sztynowi wściekłe spojrzenie - jak można nie wiedzieć kim jest Levi Ackerman! Gdyby tylko istniał... - westchnął.
- Gdyby tak było to zgwałciłabym go w pierwszych lepszych krzakach.
- Alice!
- No co... - podeszłam do niego, przytulając go oplatając mu dłonie na szyi. - Co się stało? Jak poszło ci na akcji?- popatrzyłam mu w oczy i chciałam go pocałować, ale on pstrykną mnie w czoło. - Ała! O co ci chodzi? - spytałam spokojnie.
Zastukał palcami o stół i odszedł kilka kroków.
- Możesz mi wyjaśnić dlaczego spędzasz Walentynki z moim kumplem nie ze mną?!
- ... - popatrzyłam na niego z otwartą buzią. - ale wiesz, że jest 13 lutego, Walentynki są jutro, baranku. - podeszłam i czule go pocałowałam. Zawiesiłam się mu na szyi i długo się przytulaliśmy. Otworzyłam ospale oczy dalej wtulona w tors Toby'ego. Patrzyłam jak jego klatka powoli unosi się w górę i w dół. Czułam jak gładzi mnie dłonią po głowie.
Byłoby miło, gdyby nie ten straszny głos Slender'a przeszywający moją głowę... Chciał, żebym przyszła...
--------------------------------------------------
Ludzie jaka ja jestem zła, że nic nie wstawiłam. Ehhh ja głupia. Ale kij...
W następnym będą wasze postaci!!! Wowoowowowowowowo!
Podoba się?
Pozdrawiam Ola
10/10
OdpowiedzUsuńRanyyy! Stęskniłam się! Czekamy na więcej! Było super! <3
OdpowiedzUsuńSuuupi !! Co ile będą pojawiać się kolejne części ? <3
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej raz w tygodniu, jak dobrze pójdzie to i w ten piątek będzie nowy rozdział ;)
Usuń-Aliceee...psss...widziałam Leviego koło 12 alejki.Możemy go razem zgwałcić xD.
OdpowiedzUsuńSuper ci wyszedł rozdział.Jebłam głową o biurko i śmiałam się jak opętana,aż cała rodzina się zlazła :").Miałaś rację,Ben+Alice=....yyyy....lepiej nie przeklinać xD Serio,mieszanka wybuchowa xD
Oby tak dalej x)
Nadsyłam wenę;**
Co razem? Jakie razem? Ja pierwsza xd tooo znaczy... Alice xd
UsuńPS. Uważaj na siebie :)
O boże dopiero teraz ogarnelam ze tam jest LEVI!!!!! <33333 dziewczyno kocham Cię!!! Atak tytanów to najlepsze anime swiata!! Dołączam się do gwałtu xd
UsuńO boże dopiero teraz ogarnelam ze tam jest LEVI!!!!! <33333 dziewczyno kocham Cię!!! Atak tytanów to najlepsze anime swiata!! Dołączam się do gwałtu xd
UsuńBen! Wreszcieee!!!!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział!
Ben w sukience... XD
Toby nie zna Levi'ego? Kto nie zna Levi'ego?! Toby, zawiodłam się na tobie, XD.
A Alice i Ben to niezły duet ;)
Czej... Woła ją Slendy? Może w końcu czegoś się dowiemy o Aliceee
~zaciesz~
Oby tak... :3
Świetny rozdział! Czekam na następny :)
Rozdział zafąbisty jak zawsze i nie mogę się doczekać następnego gdzie dodasz te nowe postacie O.O Naprawdę nie mogę się tego doczekać i "Słodki flirt" hehehehe... no ładnie i mam nadzieje, że Ben naprawi tego wirusa zanim znowu coś się podobnego stanie. Nie mam nic więcej do napisania bo nie mogę nic wymyślić.
OdpowiedzUsuń~play Tenshi~
P.S. Pisze z konta siostry bo mi się nie chce zalogować. Jestem zbyt leniwa :P
Teraz jestem zalogowana (^.^)
Usuń