wtorek, 5 stycznia 2016

Rozdział 6

              Otworzyłam ospale oczy, starałam się zmienić niewygodną pozycję. Gramoliłam się, jeszcze i nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, gdzie się znajduję. To było ciasne miejsce, pręty gniotły mnie w plecy.  
- To klatka! -zawołałam
- Jesteś bardzo spostrzegawcza! Witam cię wwwwwww.... - z nikąd dobiegł mnie dźwięk fanfar - Cyrku Roześmianego Jack'a! Panie i Panowie dziś czeka nas moc atrakcji i zabaw! - Clown obracał się wokół własnej osi i dostojnie wymachiwał rękoma - no, no, no nasza główna atrakcja troszkę długo spała, ale to nic! Zaczynajmy! 
Moja sytuacja wyglądała tak; Znajdowałam się w jakimś starym cyrku, zawieszona w ciasnej klatce, bardzo wysoko. Na twarzy miałam jakąś maź. Byłam ubrana w cyrkową sukienkę. Była czarna na ramiączkach z dekoltem w serek. Dół był jak u baletnicy, duży i roztrzepany. Do tego rękawiczki, grubsze podkolanówki i czapka jak u elfa tylko z dwoma ramionami. Cały komplet utrzymywał się w kolorach czarnym i białym. 
Przynajmniej coś nowego... - pomyślałam ironicznie.
- Nie mam pojęcia co na dzisiaj wymyśliłeś, ale nie mam zamiaru brać w tym udziału. - krzyknęłam do postaci w dole.
- C-co? - udawał zmartwionego - Ale spójrz jaką masz widownię! - krzyknął z areny cyrkowej. 
Spojrzałam w dół, próbując dostrzec co tam się wyprawia. W słabym świetle ujrzałam miejsca na widowni częściowo zapełnione. 
- Jak Ci się podobają nasi goście! Nie chcieli przyjść, więc ściągnąłem ich siłą! - zaśmiał się psychopatycznie. Faktycznie byli tam ludzie, a raczej ich pozostałości... Z nich pozostały jedynie straszne szczątki. Nigdy nie widziałam tak zmasakrowanych ciał. Zasztyletowane, porozdzierane i pozbawione wnętrzności zwłoki ludzi w każdym wieku, od malutkiech dzieci po osoby starsze. Obleciał mnie strach, poczułem jak zbiera mi się na wymioty.
- Jesteś chorym idiotą!- zdołałam wybełkotać.
- No wiesz -zaśmiał się - nie możesz mnie tak obrażać! Czaka cię tudududuuuu kara! - krzyknął wściekły, podbiegł do jakiegoś łańcucha i go pociągnął, a następnie puścił. Moja klatka i ja gwałtownie spadałam. Szybko złapałam pręty i zacisnęłam oczy i wargi. Próbowałam mocno się trzymać. Byłam pewna, że z impetem walnę o grunt, ale tak się nie stało. Zawisłam około metra nad ziemią, ciężko sapałam. Rozglądałam się jednocześnie rzucając się po całej klatce. 
- Eeej uspokój się, bo kolejny upadek nie będzie taki udany. A teraz pośpiesz się - mówiąc to wyszarpał mnie z klatki, a następnie rzucił na ziemię. 
- Zapraszam, idź w stronę drabiny. - zawołał wesoło, ja skinęłam przecząco głową - Nie? JAK NIE!!! - krzyknął i wyciągnął zza pleców gruby, skórzany bicz i uderzył nim obok mnie. 
- Wow wow wow... - krzyknęłam zasłaniając się rękoma - a jeśli nie?
- Mam jeszcze więcej takich zabawek - dla przykładu wyciągnął pistolet i pomachał nim - To niesamowite czego to ludzie nie wymyślą! - Strzelił nim kilka krotnie w górę. Głuchy strzał przeszył ciszę. Odruchowo zatkałam uszy. - Alice... A- albo nie! Tu będziesz nazywać się eee... Laughing Alice! 
- Co za oryginalna nazwa - mruknęłam przewracając oczami.
- ZAMKNIJ SIĘ!!! I RUSZ DUPĘ NA LINĘ! - wydarł się bez opamiętania i nagle się uspokoił - No już szybciutko! Chyba nie chcesz rozczarować naszych gości! - wskazał na zmasakrowane ciała. Przełknęłam silnę i postanowiłam, że przez jakiś czas będę robić co mi każe. Wspięłam się po chudej, bardzo wysokiej drabinie, starałam się nie patrzeć w dół. 
- C-co mam teraz robić? - krzyknęłam niepewnie.
- Oh, wszystkiego trzeba cię nauczyć! - po tych słowach zaklaskał w dłonie i po chwili ciszy na arenę w rządku  weszły dzieci. Jedno za drugim, szły jak na śmierć, zahipnotyzowane z pustymi, szklącymi się oczami. 
Co tu się dzieję?! 
- To moi mali pomocnicy, pokażą ci co masz robić. - warknął sucho.
Znów klasnął i piersze dziecko wdrapało się po drabinie i po chwili stanęło obok mnie. Nawet na mnie nie spojrzało i na kolejne klaśnięcie  Laughing Jack'a weszło małymi stupkimi na linę. Zrobiło dwa kroki, straciło równowagę i runęło w dół. Jego małe ciałko roztrzaskało i roplaskało się o powierzchnię areny. Krew trysnęła na dzieci stające obok Laughing Jack'a. Mroczny Clown klasnął przeszczęśliwy w dłonie i kolejne dziecko weszło do mnie na górę. Stało się to, co przed chwilą, kolejne ciało spadło i roztrzaskało się na placek krwi. Nie mogłam ruszyć się z miejsca, moje ciało było doszczętnie sparaliżowane. Patrzyłam jak kolejne dziecko wchodzi na linę i spada, by już nigdy nie wstać. Kolejne i kolejne. Chciałam zejść z drabiny, ale przejście blokowały małe zombie. Nie wiem ile ich spadło, na dole było już za dużo krwi i porozrywanych ciał. 
- Dość... Proszę... - westchnęłam.
- Co mówisz? - zaśmiał się po czym kolejne dziecko spadło.
- KONIEC TEGO! - Clown klasnął i ostatnie dziecko, które kierowało się w stronę liny zwróciło. Wydawało mi się, że zejdzie po drabinie, ale... Spadło. Wstrzymałam oddech i zasłoniłam oczy i wypuściłam ostatki powietrza. 
- Uuuupppssss... Dobra! Twoja kolej! 
- Chyba żartujesz...
- RÓB CO MÓWIĘ! - wydarł się po czym rozległ się huk z pistoletu. 
Weszłam na linę, ręce, nogi i szczęka trzęsły się bez opamiętania. Nie patrzyłam w dół... Wdech i wydech... Wdech i wydech... Nie poszło mi lepiej niż dzieciom, spadłam natychmiast. Próbowałam się ratować łapaniem liny. Ostatecznie zawisłam do góry nogami, a rękami przytrzymywałam sukienkę, by zasłonić bieliznę. Natychmiast się zaczerwieniłam. Wisiałam tak dobre kilka minut, krew całkowicie spłynęła mi do głowy przez co kręciło mi się w niej i miałam problemy z oddychaniem. 
- Zamiast świecić dupą weź się do roboty?!
Jakie to żenujący... - byłam bliska łez - nie, nie, nie... Damdam radę!
Nie wiem czego się spodziewałam, chyba, że nagle nauczę się chodzić po linie. Kolejna porażka czekała zaraz po tym jak wstałam i zrobiłam pierwsze kroki. W pierwszym momencie wiedziałam, że to koniec. 
Zaraz skończę jak te dzieci... - zamknęłam oczy licząc w spokoju na upadek.
Nie żebym się zawiodła, ale poczułam uderzenie w brzuch, zmieniło ono mój tor lotu. Wznosiłam się.
Trapez! - krzyknęłam w myślach otwierając oczy - Ale jak?! 
- No, no, brawo, brawo! A myślałem , że już po tobie! Może coś z ciebie będzie.
Trapez wydawał się bezpieczniejszy, kołysałam się niczym na huśtawce. Jedynym utrudnieniem, było przeskakiwanie na drugi. 
To było takie monotonne... Całkowicie straciłam poczucie czasu. Mogłam przemyśleć jak się wydostać stąd oraz jak pozbyć się tego typa. Szczerze go nienawidziłam, za każdą śmierć, ktorą zadał dzisiaj, a wściekłość wzrastała z każdą chwilą. 
- Dobra dość! - wrzasnął, wyciągając pistolet - Nudzisz mnie... - strzelił... Ale nie we mnie, tylko w sznur trzymający trapez. Teraz spadałam, nie mogłam nic zrobić, zasłoniłam jedynie twarz i przykuliłam nogi do ciała.
W życiu nie czułam się dziwniej. Poczułam gwałtowne zatrzymanie, jak w windzie, tylko mocniej. Otworzyłam przerażona oczy, zawisłam dosłownie kilkanaście centymetrów nad ziemią... Nad jednym z ciał. Silnie skręciło mnie w żołądku i zwymiotowałam. Moje ciało, było zmęczone... wycięczone... do niczego...
- O bleeee - skomentował żartobliwie i bez najmniejszych skrupułów L.J. Miałam ochotę go zatłuc - Mogłaś się powstrzymać!
Nie miałam ani chwili wytchnienia, nie wiedziałam, dlaczego świat tak szybko się kręcił. Gdy przestał, zorientowałam się, że znajduję się na kole, w które rzuca się nożami. Doszłam sama, że gram ofiarę zdaną na łaskę rzucającego. Naszło mnie znów na wymioty, jednak powstrzymałam się ledwo, ledwo... 
Patrzyłam na czarno białą postać zimnymi oczami, gdy podszedł, by wyjąć noże. 
- Nooo uśmiechnij się! - Nie miałam jednak siły.
Kolejna tura przyniosła mi draśnięcie poniżej oka. Następna nic. W końcu straciłam rachubę.
- Tu jesteście!!! - zawołał ktoś w momencie, gdy moje ręce i nogi miały kilka draśnięć, a mózg przestał działać.- Wszyscy was szukają! - głos był rozbawiony - No nieźle! To najlepszy widok jaki zobaczyłam od kiedy się tu pojawiła!!! Pozwól, że się rozsiądę!
- Nie zamierzasz mi przeszkodzić?- zdziwił się Clown.
- Nie, spoko... Kontynuuj! To genialna rozrywka!
- Dzięki Clocky.... - odparł sucho.
Z przerażeniem spojrzałam na nowego widza. To faktycznie ona. Jej zadaniem zapewne było mi pomóc, a ona cieszy się moim cierpieniem. Liczy zapewne na moment kiedy padnę i powie, że nie zdążyła mnie uratować!
- O nie...  - byłam wściekła, byłam gotowa zaryzykować i ich zaatakować. Adrenalina wypełniła moje żyły.
- Co tam mamroczesz? - zawołał Jack.
- Chciałabym spróbować czegoś nowego... Chciałabym żonglować.
- Hmmm... Mam tylko noże... Ale jeśli nalegasz.
Idealnie!
Rozkuł mnie.
Podał noże.
Clockwork patrzyła z pogardą i wyższością.
Mam dość...
Zaczynaj - klasną w dłonie i cofnął się kilka kroków. Nieudolnie podrzuciłam nóż, który upadł w piach. Clockwork zaśmiała się.
- No nie, ale jesteś łajza. - chłopak podszeł do mniei walnął z liścia w twarz, a sam schylił się po nóż. 
To był mój moment.
Czas jakby się zatrzymał.
- Dam radę...
- Dam radę!
- DAM RADĘ!
Uniosłam nad głowę jeden z pozostawionych mi noży i wbiłam go w blade ciało. Po chwili krew rozbryzła się na około metr. Powtórzyłam pchnięcia trzy razy, nie panowałam nad sobą, tak bardzo pragnęłam go zabić. Kątem oka dostrzegłam dziewczynę z zegarkiem zamiast oka. Walnęłam L.J'a w kark. Na szczęście trafiłam w odpowiednie miejsce i zemdlał. Z dzieczyną nie męczyłam się długo, kilka skutecznych ciosów pięściami w głowę czy brzuch i już była nieprzytomna. 
Nie zwlekając zaciągnęłam ciała do klatki, którą dość szczelnie owinęłam cienkim drutem , który znalazłam obok areny. Po pół godzinnym obchodzie cyrku znalazłam w jednej ze starych klatek po zwierzętach kijek. Nie taki zwykły... Był to działający paralizator. Pobiegłem pod klatkę... On już nie spał i patrzył na mnie z nienawiścią.
- Co tu się dzieje? -spytał słodko.
- Żebyście nie próbowali uciec, zrobię wam milutką klatkę pod napięciem. Jak wiesz metal przewodzi doskonale prąd, a jest go dość dużo. Przy odrobinie szczęścia, może się usmażycie. 
- Powaliło cię! - wydarł się niespodziewanie i szybko złapał Clockwork na ręce i ustawił się tak, by żadno z nich nie dotknęło ani klatki, ani cienkiego drutu, który zmniejszał im pole manewru. Włączyłam narzędzie i zablokowałam, by raziło cały czas, następnie najzwyczajniej w świecie postawiłam rażącą część przy jednym z prętów. Pogodnie się uśmiechnęłam, natomiast Jack patrzył z przerażeniem.
- P-porsze wróć - szepnął na co ja śmiałam się jak wariantka.
Gdy wyszłam z namiotu, zastała mnie noc. 
Zaciągnęłam się świeżym powietrzem i spojrzałam na swoje zakrwawione dłonie.
- Jestem wolna - wyszeptałam patrząc na gwiazdy - jestem naprawdę wolna...

----------------------------------------------------

Ciężko było mi zebrać się do kupy i to napisać... To przez szkołę :'(  Jak widać, ten rozdział był na poważnie, czasami trzeba być poważnym :p Ale następny będzie już śmiechowy. 
Ale jest! I jak? 
I mam pytanko... Wiem co się stanie z Alice jak gdzieś pójdzie. To będzie chwilowe (kilku godzinne) miejsce pobytu. Tylko nie Wiem co to za miejsce może być: jakaś impreza, szpital no nwm... Napiszcie w komentarzach miejsce, do którego Alice się uda(dosłownie na chwilę), a ja już wymyślę co tam się wydarzy. 
Z góry dziękuję!
Sorki za błędy.
Pozdrawiam Ola ❤

14 komentarzy:

  1. Jestem w końcu pierwsza, ale co do rozdziału to... Jestem dumna z Ali... Laughing Alice! Naprawdę dała sobie radę z tym psycholem i ciekawi mnie kogo spotka w lesie i z kim spędzi następny dzień. Ale najlepsze pewnie będzie to jak inni zareagują na to, że tamtych ni ma, a później znajdą ich w klatce. Chyba, że ona spróbuje uciec do miasta... Ciekawi mnie to. A po za tym rozdział bardzo mi się podobał i życzę dużoooo weeeeenyyyy! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo i mam nadzieję, że nie zawiedziesz się na kolejnym :)

      Usuń
    2. Co do kom niżej to moim zdaniem ten psychiatryk to dobre miejsce. O i niech będzie taki opuszczony na skraju lasu. Moje psyczne myśli. c:

      Usuń
  2. Hejo!
    Akurat weszłam i nowy rozdział :D mam szczęście!
    Więc ja najpierw z siebie wyrzucę emocje. Tak więc *ekhym ekhym* zaczynam:
    L. J. To jest KRETYN DEBIL I NIE WIEM CO JESZCZE ŻEBY TUTAJ BYŁO ODPOWIEDNIE SŁOWNICTWO! Ale jednak coś w jego stylu bycia jest ok. Wiesz, optymista, mimo wszystko XD.
    Bardziej mnie wku...yhm, wkurzyła Clocwork. No ja jej tutaj poprostu zaraz przenikne przez monitor i jej przywale! Jak ona mnie drażni!!!
    No ale Alice mi się podobała ;)!
    Proponuję wysłać ją na chwile do szpitala psychiatrycznego... XD nie no, żartuje, niech gdzieś do galerii handlowej albo na impreze pójdzie (choć ja jestem za psychiatrykiem :P)
    Tak więc Oleńko ogólnie rzecz ujmując rozdział jak zwykle EPICKI i czekam na następny :D
    *
    *
    *
    Ej weź jakoś cichaczem wyeliminuj Clocky... O! Albo zrób ją trochę milszą dla Alice...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o imprezie, ale nieźle mnie podkusiłaś z psychiatrykiem xd powiem tylko, że z L.J. będzie ok ^^ a co do Clockwork to no... Kurde! Nie mogę powiedzieć :(

      Usuń
    2. Yay! Psychiatryk, albo opuszczony psychiatryk (tak mhrocznie). XD
      Dobrze że L. Jack będzie fajny, bo lubię jego postać. Poprostu mnie zdenerwował tak postępując z Alice.
      A Clocky... No mam nadzieję że się zmieni. Niewiem jak. Jakoś. Tak poprostu. Nie powiem żebym ją bardzo lubiła, ale jest ok i szkoda by było żeby przez resztę opowiadania była taka wredna dla Alice.
      No, ja tam wierzę że coś epickiego wymyślisz :D

      Usuń
    3. Mam w planach zrobić ostrą spinę, ale to już byłaby w ostatnia :)

      Usuń
  3. Spina w której Clockwork i Alice są w roli głównej nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! To będzie mniej więcej 12 rozdział jak dobrze pójdzie.

      Usuń
  4. Łeeeee,muszę częściej sprawdzać twojego bloga,bo nie nadąrzam xD
    Rozpiera mnie duma z powodu Alice"
    Najchętniej bym ją przytuliła!
    Dzięki ci!Za skopanie dupy Clockwork,za wystraszanie i podpieczenie L.J!
    Jesteś THE BEST!
    Najlepsza główna postać,jaką widziałam!
    I oczywiście laury dla naszej kochanej Oli za wyrobienie się w czasie szkoły!
    Kobieto,podziwiam cię!
    Nie dość,że rozdziały są tak często,to jeszcze coraz to nowszy jest bardziej emocjonujący!
    Buziaczki dla Alice,ciebie,Małgosi i plus Tenshi!Jestem ciekawa,co tam wymyślisz w tej swojej główce xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś ciekawa? To ja Ci powiem co... Sprawdzian z chemii, wszystkie państwa na geografię i praca na wok oraz chcę dzisiaj wstawić kolejny rozdział :)
      Zależy mi na tym, żeby Alice nie była nijakim popychadłem jak czasmi bywa z główną bohaterką w anime...

      Usuń
    2. Jeżeli chodziło tobie o nazwę to nie jestem plus Tenshi tylko play Tenshi ale tak to dzięki.

      Usuń
  5. Już 6 rozdział I NADAL NIE MA BENA T_T. Oj, nieładnie... Ale tak to spoko ^^

    OdpowiedzUsuń