Przetarłam oczy, licząc, że obudzę się we własnym pokoju. Niestety, to był nadal ten sam beżowy, w którym obudziłam się jakiś czas temu i odkryłam, że to dom psycholi. Przebrałam się w świeże ubrania, nie było to łatwe bo głębokie rany kleiły mi się do nich. Siedziałam jak na szpilkach licząc na dalszy bieg wydarzeń.
- Żywcem mnie nie wyrwą z tego pokoju.
Wolałabym się nudzić, niż nasłuchiwać każdego oddechu zza drzwi. Godzin mijały, z dołu dało się słyszeć śmiechy, rozmowy i kłótnie.
- W co ja się wpakowałam?!
Zaczęło mi burczeć w brzuchu, a potrzeba pójścia do łazienki nasilała się cały czas.
- NIGDZI NIE IDĘ!!!
Czekanie przerwało pukanie do drzwi,które się same otworzyły. Stała w nich ta sama wysoka postać, która kazała mi spać. Kuliła się niezdarnie i spytała czy może wejść. Gość usiadł obok mnie grzecznie się witając.
- Dzień dobry, mam na imię Slenderman.
- Dzień dobry, a ja jestem... Tak w ogóle to jak mam na imię?!?! Przepraszam Pana, ale ja nic nie pamiętam. Nie wiem kim jestem, ani co tu robię.
- Cóż, rozumiem to się zdarza. Masz na imię Alice Wallyson.
- A powie mi pan coś o mnie. - starałam się dowiedzieć czegokolwiek
- Wybacz, ale nie mogę. Sama musisz odkryć się na nowo. - zastanawiałam się co tu się wyprawia
- To głupie... A co ja tu robię?
- Od teraz to twój dom, a wszyscy,którzy tu mieszkają są bardzo wyjątkowi.
- Jak mam to rozumieć? Są trochę dziwni...
- Lepiej, tak nie mów o nich... To wrażliwe dzieciaki. Sama musisz wszystkiego się dowiedzieć, to twoje życie i twoja historia. - odparł, wstał i skierował się do wyjścia. - A i powinnaś przeprosić Jeffa, za wbicie mu noża w ramię... To musiało boleć.
- Ale on chciał mnie zabić!
- Cóż, to drobny wypadek... Do zobaczenia Alice, ale mam dużo spraw do załatwienia. - Co ważniejsze, nie zdziw się jak ktoś nazwie cię Shadow... - w końcu wyszedł, a za nim jakby całe zimno z pokoju. Przez szparę niedomkniętych drzwi, ktoś zerkał.
- Ktoś tu chce wejść?! Nie! Nie! NIE!!!
Wyskoczyłam z łóżka i ruszyłam do drzwi. Bardzo chciałam nimi trzasnąć, ale ktoś je trzymał. Zauważyłam jak wyłania się kasztanowa czupryna, a na nich jakieś żółte gogle.
- Nie! Nie! Nie! Nie ma takiej opcji! Wynocha! - krzyczałam i siłowałam się
- No co ty! Shadow! - głos był miły i żartobliwy - Wyjdź do nas!
- Nie! - pchałam na ile mogłam, ale on był silniejszy
- Shadow!
- Nie jestem SHADOW!!
- Toby odwal się od niej... - mruknął ktoś o aksamitnym głosie
Wykorzystałam chwilę słabości i zablokowałam drzwi
- Ufff... - zsunęłam się na ziemię i zakryłam twarz w dłoniach
- Ale Ty jesteś śmieszna. Słuchaj jak już wyjdziesz, to wpadnij do mnie mieszkam drzwi obok.
- Nie!!!
- Hahaha jestem Toby...
- Toby daj jej spokój!
- No dobra, no dobra... Ale wyjdź do nas... Dobrze?
- Nie!!
- Toby! Choć tu mamy jeszcze TO spalić!
- Yyyy już idę... Pa, Shadow!
- Nie jestem Shadow...
Poszli... Na całe szczęście.
- Więc mam na imię Alice? Boże... Kim ja jestem? Czy to tylko sen?
Dałam radę wytrzymać cały dzień bez jedzenia i łazienki. Było ciężko. Na każdy dźwięk obok moich drzwi przechodziły mnie ciary.
- Może do niej wejdziemy?
- Lepiej nie... Niech odpoczywa...
W takich mometah chciałam schować się pod łóżko i zostać tam na zawsze... Niby nie słyszałam jak ktoś jest zabijany, ale świetnie wiedziałam, po prostu czułam się jak jakaś ofiara.
Zegarek w moim pokoju, lub raczej więzieniu wskazywał osiemnastą. Brzuch wydawał z siebie dosłownie symfonię burczenia. Zwijałam się z nudów, ale z drugiej strony bałam się ruszyć choćby o centymetr. Największym moim wrogiem jednak mił okazał się pęcherz... To było nieludzkie cierpienie. Kręciło mnie niesamowicie... Co mogłam zrobić... Tak żałowałam tej decyzji...
Wyjrzałam ukradkiem... Korytarz pusty!!! Biegłam na palcach w stronę drzwi oznaczonych znaczkiem WC. Na korytarzu wisiały mroczne obrazy, niektóre namalowe krwią. Wzdrygnęłam się na ich widok i podążyłam dalej. Tapety na ścianach były w kolorze zgniłej zieleni. Lampy świeciły dość ciemno, co sprawiało, że widziałam za sobą mroczne cienie.
Nacisnęłam niepewnie klamkę.
- Zamknięte! Boże! Nie! - Ale co mogłam zrobić. Czekałam w nadziei, że jest tam osoba, która nie obedrze mnie ze skóry. Może jakaś miła dziewczynka? Czemu się okłuję...
Czekałam przed toaletą, przeskakując z nogi nogę i rozglądając się czy ktoś nie idzie. Stało się... Drzwi się otworzyły, a w nich mój koszmar. Blady jak śmierć, koleś z krwawym uśmiechem. Stał w mokrych, czarnych włosach i bez koszulki. Miał zabandażowane ramię w które wbiłam mu nóż. Cofnął się kilka kroków. Sytuacja tak jak poprzedniego wieczoru. Gapiliśmy się na siebie jakiś czas. Szkoda mi się go zrobiło. Nagle on uśmiechnął się i oparł o ścianę.
- No tak! Łazienka.
Zgrabnie wśliznęłam się przez jego ramię i zamknęłam się w toalecie. Nawet nie pomyślałam, że on może na mnie czekać. Zablokował mi przejście i obdarzył przerażającym uśmiechem.
- Ej, chyba mamy do pogadania, Shadow... - powiedział gorźnie
Próbowałam go wyminąć, ale za każdym razem odgradzał mi przejście. Zaczął śmiać się na widok moich ruchów. Cicho zajęczałam, ale po chwili dałam radę się uwolnić o pobiec ile sił w nogach w stronę moich drzwi. Jeszcze kawałek korytarza, ominę schody i jee...ste...mm. Na mojej drodze pojawił się ten sam chłopak, który wcześniej chciał wkraść mi się do pokoju. Zrobiłam dziwny wyskok, żeby go ominąć i biegłam dalej.
- Toby czego jej nie złapałeś?! - krzyknął jeden do drugiego, obaj mnie teraz gonili.
- Nie! Nie! Nie! - wbiegłam do pokoju i z ulgą zamknęłam na klucz drzwi. Ku mojemu zdziwieniu na moich ustach zawitał uśmiech. Więc ten z krwawym uśmiechem to Jeff, a ten wesołek to Toby. Gadali jeszcze o czymś przez chwilę pod moimi drzwiami, a później się rozeszli.
Wybiła dwudziesta czwarta. Burczenie w brzuchu budziło wszystkich domowników w tym i mnie. Doczołgałam się do drzwi i bezmyślnie je otworzyłam. Nikogo nie było. Po krótkich poszukiwaniach odnalazłam kuchnię. Taką zwykłą, schludną i bardzo przyjemną. Czy w domu morderców nie powinien być syf, a wszędzie nie powinny walać się ciała.
Przy barku, ktoś smacznie spał. Leżał dość wygodnie, rozkładając szeroko ręce. Dziwnie drgał, może miał koszmar. W tym momencie doszło do mnie co zrobiłam. Opuściłam swoje jedyne bezpieczene miejsce. Z jednej strony mogłam zabrać jedzenie i uciec na górę. Z drugiej szkoda było mi gościa. Dobre serce wygrało. Zbliżałam się wielkimi, podłużnymi krokami. Nagle z zimna przeszły mnie ciarki.
Mogłam nie ubierać piżamy jakby było czterdzieści stopni.
Z ciekawości kogo budzę, odgarnęłam "koledze" włosy.
-Hmmm ... To Toby - mruknęłam do siebie i zaczęłam nim delikatnie potrząsać.
Ej, Toby, ej wstawaj - jeszcze bardziej się trząsł - HEJ TOBY! TO TYLKO KOSZMAR! - nachyliłam się mówiąc te słowa. To był błąd. Chłopak drastycznie się zerwał. Wyłupił na mnie oczy i się cofnął. Podniósł rękę... A ja ujrzałam ciemność. Kiedy ten stan mroku minął, spostrzegłam, że tym razem to ja się trzesę, na podłodze. Twarz i szczęka bardzo mnie bolały. Nade mną stał Toby z przestraszonym wyrazem twarzy. Odruchowo się cofnęłam. Chłopak szybko kucnął i złapał mnie za nadgarstek.
- Proszę nie... Nie idź... Nie bój się mnie ... Błagam.. - Na jego twarzy malowało się cierpienie - bardzo się bałem i... Nie wiedziałem co robię, zobaczyłem zamiast ciebie coś strasznego... Miałem koszmar... Nie bój się mnie... NAPRAWDĘ CIĘ PRZEPRASZAM!!! - Głośno wykrzyczał i aż się zrobił się czerwony.Coś we mnie pękło, szkoda mi go było, widziałam, że jego brązowe, głębokie oczy szklą się. Chyba serio go bolał fakt, że się go boję.
- Chyba nie mam innego wyboru jak stać się jedną z nich... - przetoczyło mi się przez głowę
Głośno westchnęłam i obdarzyłam Toby'iego szerokim, czułym uśmiechem. Położyłam mu swoją drugą dłoń na jego. Zdziwiony pożerał mnie wzrokiem i liczył na jakąś reakcję z mojej strony.
- Hej! W porządku! - ze spokojem w głośe powiedziałam
Chłopak zaraził się uśmiechem, który nie schodził mu z twarzy przy każdym naszym spotkaniu.
-------------------------------------------------
Oto i rozdział drugi, koniec z byciem aspołecznym wariantem... Lepiej trzymać się ze swoją bandą idiomów :)
Jak się podoba?
A i przepraszam za wszystkie błędy :p
Pozdrawiam Ola
A może Alice jeszcze przez jakiś czas być aspołeczna?Tak powoli poznawać poszczególne osoby?Poza tym...jebłam xD Ze śmiechu xDCzekam na więcej xDA poza tym u cb też będzie można nadsyłać swoje postacie?Bo ja mam pomysł na koleżankę Alice(mhroczny śmiech).Też mam włosy jak pudel xD Poza tym rozdziały wyśmienite,mało błędów,pismo perfekto,czekam na rozdział 3 ;3
OdpowiedzUsuńJak rozwinę fabułę to dam znać i zgarnę postać od Ciebie :) Bardzo BARDZO bardzo dziękuję za mega komentarz ❤
UsuńŚwietne! Czekam na CD ^^
OdpowiedzUsuńZapraszam też do mnie -> strasznepotwory.blogspot.com <-
Dziękuję :) jasne, że wpadnę ^^
Usuń